Sprawa zwiększenia liczby miejsc w żłobkach jest jasna i nie podlega dyskusji. Dziwi mnie fakt, że są miasta w których nie ma żłobków publicznych. To nie wynalazek XXI wieku a sprawdza się od lat jako dzienna opieka nad najmniejszymi obywatelami Polski.
Żłobków jest mało... o wiele za mało.
Na początku naszej przygody ze żłobkiem spotykałam się z opiniami negatywnymi o sobie samej, że oddaje tam dziecko to dziś jestem pewna że lepszej opieki nie mogłam sobie wyobrazić. Oczywiście negatywne słowa były kierowane także w kierunku samego żłobka, jak to tam źle jest i niedobrze, że to przytułek i przechowalnia dzieci.
Jeszcze 3 lata temu żłobki nie były tak popularne jak dziś.Większość mam z którymi rozmawiałam była przeciwna oddaniu dziecka do tego typu placówki. Z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że dziecku nie dzieje się tam krzywda, a rozwój i praca nad maluchem nie ma sobie równych.
Coraz więcej rodziców (głównie mam bo jednak w większości to one zajmują się dziećmi) decyduje się na powrót do pracy zaraz po skończeniu urlopu macierzyńskiego, wtedy stoją przed decyzją „co dalej?”. Czasy jakie są każdy wie i to raczej rynek pracy określa kierunek wyboru praca i żłobek czy urlop wychowawczy i opieka nad dzieckiem. Żłobki prywatne swoją ceną za 8-godzinną opiekę proponują zaporowe ceny, na które nie każdy może sobie pozwolić. Żłobki państwowe swoim poziomem nie odbiegają od tych prywatnych. Porównując z prywatnymi jednostakmi gdzie często korzysta się z cateringu mogę powiedzieć: Chwała żłobkom za kuchnię domową i posiłki dostosowane do potrzeb maluchów.
W ostatnim czasie bardzo nagłaśnia się sprawę dwóch żłobków, które w negatywny sposób wpłynęły na opinie publiczną o żłobkach. W jednym dzieci były kneblowane, w drugim matretowane psychicznie i fizycznie. Jednak dla równowagi..... dlaczego nikt nie mówi o dobrych żłobkach, o jego cudownych stronach i opiece jaką oferują. Dlaczego dwa żłobki mają rzucać cień na pozostałe ?
Nie jestem pedagogiem, psychologiem ani zaklinaczką dzieci… jestem matką, która metodą prób i błędów próbuje wychować życie, które dała, hmm baaa …nawet dwa życia. Dwie małe istoty, w których jestem totalnie zakochana.
czwartek, 25 kwietnia 2013
czwartek, 18 kwietnia 2013
Testero - Caretero
Dzięki uprzejmości firmy CARETERO już w tym tygodniu zostanie przesłany do mnie leżaczek tej firmy do testowania. Firma Caretero uruchomiła program Testero http://www.caretero.pl/290_Testero.html, dzięki któremu będę mogła podzielić się z Wami opinią na temat wybranego przez firmę produktu.
Czekajcie na zdjęcia i opinie - pojawią się na pewno.
Program sam w sobie moim zdaniem jest pomysłem rewelacyjnym. Kto jak nie my matki wiemy co potrzeba naszym dzieciom i co sie sprawdza w codziennym użytkowaniu. Z racji, iż mój młodszy bąk ma już sobie troszkę miesięcy testowanie będzie bardzo intensywne :)
Czekajcie na zdjęcia i opinie - pojawią się na pewno.
Program sam w sobie moim zdaniem jest pomysłem rewelacyjnym. Kto jak nie my matki wiemy co potrzeba naszym dzieciom i co sie sprawdza w codziennym użytkowaniu. Z racji, iż mój młodszy bąk ma już sobie troszkę miesięcy testowanie będzie bardzo intensywne :)
niedziela, 7 kwietnia 2013
Nie tylko dla mnie było to przeżycie.
Starsza Córa przeszła przez okres pojawienia się siostry
bardzo książkowo. Heh cóż za piękne pojęcie „książkowo”. Były złości, histerie,
było próbowanie możliwości małej istoty, próbowanie mnie i taty. Co to były za
chwile.....? Na zewnątrz twarda, wewnątrz rozdarta. Według zaleceń poradników angażowałam ją
w większość akcji pielęgnacyjno-opiekuńczych nad młodszą, ale to było za mało,
chciała mieć mamę na wyłączność tak jak przez poprzednie 3 lata. Siostrę kochała,
przytulała, całowała i wygłupiała się z nią, ale troszkę pod skórą traktowała
ją jak intruza, który zabrał jej mamę. Gdy młodsza płakała, Starsza nie wiadomo
dlaczego też zaczynała płakać, gdy kąpana była młodsza, starsza chciała się bawić gdy usypiana była młodsza, starsza w tym czasie zaczynała się głośno
bawić, śpiewać. Starsza w pewnym momencie znalazła sobie zastępstwo. Gdy
zaczynało się „gorąco” i nikt nie zwracał na nią uwagi stwierdziła, że ona chce
iść do babci. I nie mam nic przeciwko temu, ale mądra matka przeanalizowała.
Doszłam do wniosku, że jeśli ją za każdym razem będę oddawać do babci to w
końcu ona naprawdę będzie mnie traktować jak gorsze zło i za każdym razem gdy
ja jej na coś nie pozwolę to pójdzie po pomoc do babci. Ojej … na to matka pozwolić
sobie nie mogła. Nie po to przez trzy lata nad nią pracowałam, żeby teraz to stracić. Wszystko zmieniło się gdy wykrzesałam z siebie ostatki
sił, żeby podzielić siebie na pół (dla siebie póki co nie zostało nic).
Starałam się z nią spędzać jak najwięcej czasu. Wymyślałam zabawy, ale za
każdym razem szybko się nudziła. Potrzebowałam czegoś więcej…wtedy właśnie pojawiły się teczki Wydawnictwa Olesiejuk. Cudowne i nadzwyczajnie proste zajęcie czasu małego człowieczka. Moje ochy i achy są uzasadnione.... wszystko minęło. Nie ma akcji złości ani bezsensownego krzątania się i marudzenia... jest zajęcie .... i to nie byle jakie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)