Sama nie mogę w to uwierzyć. Stało się. Matka, matula na co dzień oddająca się całkowicie (no może z 8 godzinną przerwą na pracę) swojemu potomstwu...wyszła z domu. Wyszła, ale nie na zakupy... wyszła na Babski Comber. Po 5 latach niewoli matczynej odwaga i chęć rozłożenia zakurzonych skrzydeł wzięła górę i stwierdzam, że było mi to niezmiernie potrzebne. Nie da się określić wszystkich zalet i emocji, które towarzyszą mi do teraz. Oczywiście na początku nie zapowiadało się tak pięknie. Matka przeżyła wahania: a może jednak zostanę, a co jeśli potomstwo nie będzie mogło zasnąć, a jak będą płakać (ja lub one) i tysiąc innych powodów dlaczego powinnam zostać. Pojawiły się nawet prośby do ojca, żeby napisał wiadomość jak potomstwo pójdzie spać. W końcu ojciec matkę wywiózł i... ahoj przygodo.
Nie będę rozpisywać o pijackich imprezach, o nie była pełna kultura i tak potrzebny nam matkom do życia luz. Polecam wszystkim mateczkom takie wyjścia. Bez męża, bez dzieci, rozprostowałam skrzydła, otrzepałam je z kurzu, odetchnęłam pełną piersią i ze spokojem że wszystko ze mną w porządku wróciłam do swojego życia, do obowiązków, a co najważniejsze do swoim dziewczynek.
Nie jestem pedagogiem, psychologiem ani zaklinaczką dzieci… jestem matką, która metodą prób i błędów próbuje wychować życie, które dała, hmm baaa …nawet dwa życia. Dwie małe istoty, w których jestem totalnie zakochana.
piątek, 28 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
Ferie, ferie i po feriach
Długo wyczekiwane ... nareszcie nastały. Mimo, że moje potomstwo nie ma ustawowo ustalonych ferii (w przedszkolach i żłobkach nie ma ferii) wyjechaliśmy na zimowe szaleństwo. Kierunek obrany jeszcze w grudniu. Po namowach znajomych wybór padł na Bieszczady i sprawdzony ośrodek w Czarnej koło Ustrzyk - Hotel Perła Bieszczadów - tu link.
Skorzystaliśmy z opcji promocyjnej dla narciarzy, pomimo, że matka nigdy na nogach nart nie miała, a ojciec zapalonym sportowcem nigdy nie był. Pobyt trwał 4 dni. Mogę szczerze polecić ten hotel na spokojny pobyt z dzieckiem na wakacjach lub przerwie zimowej. Nie jeździmy po hotelach więc nie mam porównania jeśli chodzi o wielkość, ale dla mnie hotel duży. Cały obiekt składa się z hotelu, który połączony jest przewiązką z domem wczasowym i restauracją "Cztery Pory Roku", domków letniskowych. Do atrakcji zimowych możemy zaliczyć własny wyciąg narciarski, który nie jest zbyt duży ale za to na początki zjazdowe dla dzieci i dorosłych wystarcza, możliwość zorganizowania kuligu, ogniska. Pewnie atrakcji zimowych na świeżym powietrzu jest więcej ale piszę tylko to co sprawdzone i polecam. Prócz tego ośrodek oferuje w budynku dostęp do sali klubowej, gdzie mogą pobawić się dzieci (szeroki asortyment gier planszowych, papier kolorowy, kredki i inne akcesoria małego artysty), sala ze stołem do ping-ponga, piłkarzyków, sala z bilardem). W hotelu znajduje się basen kryty z saunami (solna, ziołowa, fińska i parowa), do którego mieliśmy nieograniczony dostęp oraz klub z barem. Na zewnątrz oprócz wspomnianego stoku znajduje się basen letni, kort tenisowy, mini plac zabaw dla dzieci, boiska sportowe do siatkówki, koszykówki i piłki nożnej. Z hotelu blisko jest także do Ustrzyk i dwóch stoków narciarskich.
Obiekt otoczony lasem - tu zdjęcie z maps.google.pl
źródło: maps.google.pl
Hotel sam w sobie ładny i estetyczny, obsługa bardzo miła i uprzejma, nie patrząca krzywo na dzieci które do spokojnych nie należą.
Zbyt dużo osób w hotelu nie było więc obsługa rozmieściła nas na różnych piętrach i w różnych skrzydłach hotelu co było wielkim plusem gdyż nikt nikomu nie przeszkadzał. W naszym pakiecie mieliśmy zapewnione śniadania i kolacje. Początkowo miałam obawy jak przeżyjemy bez ciepłego dania, ale jak się okazało zupełnie niepotrzebnie ponieważ w kolację wliczało się drugie danie obiadowe (placki ziemniaczane z gulaszem, bitki z kaszą i pyszną kapustką). W ciągu dnia wykupiliśmy sobie dodatkowo zupę, co doskonale się sprawdziło przy dzieciach bo zjadały całą zupę, miały przerwę i dopiero wtedy drugie danie. Zarówno śniadanie jak i kolacja to pełen szwedzki stół i do wyboru do koloru twarożek, serek, wędliny, sery, papryka, sałata, jogurty, herbata, kawa, soki owocowe, chleb, bułki, ciasteczka, ciasta i wspomniane danie cieple na kolację oraz przy śniadaniu także wybór ( zazwyczaj spośród trzech pozycji) ciepłego posiłku np. jajecznica, racuszki, naleśniki, kiełbasa itd..
Z racji iż w hotelu nie było zbyt dużo gości basen był pełnym relaksem. Plusem jest to, że z każdego piętra można było zjechać na basen windą, więc dzieci nie "pelętały" się po hotelu z ręcznikami.
Na terenie ośrodka znajdują się trasy spacerowe i jeziorko, w którym w lecie można łowić ryby (pobierana opłata). Do dyspozycji gości dostępne są sanki oraz wypożyczania rowerów.
Nasz pobyt w Perle Bieszczadów oceniam jako bardzo udany. Miły, nieprzytłaczający hotel z piękną okolicą. Warto wyjechać na odpoczynek z rodziną. My byliśmy teraz trzeci raz i za każdym razem korzystaliśmy z innej opcji oferowanej przez ośrodek. Za pierwszym razem mieszkaliśmy w domku 2-osobowym, później domek większy 2 rodzinny a teraz hotel. Patrząc z perspektywy jednego dziecka - domek jest super rozwiązaniem. Hotelowe doświadczenie z dwójką pociech jednak wygrywa w końcowym rozrachunku, wszystko na miejscu... a jak ciepło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)