Etykiety

czwartek, 17 października 2013

Świat książek....

Świat książek to zdecydowanie nasz świat.
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie przeczytałam w tak krótkim czasie tylu książek. Starsza uwielbia jak się jej czyta, pochłania książki odkąd pamiętam. Codziennie musi być przeczytana choć jedna bajka. Dawniej było tak, że czytałam do oporu, póki nie zasnęła, ale mądra matka rozgryzła dziecko. Starsza dopóki czytałam to nie zasypiała. Skupiała się na tym co czytam, do tego stopnia, że po pewnym czasie potrafiła już poprawiać jak się zmieniło celowo/omyłkowo tekst.
Ojjj wspieramy kulturę polską i kupujemy książki..... dużo książek. Mając lat 2,5 przerobiłyśmy "Nieznane przygody Mikołajka".....z 10000 razy. Oczywiście skupienie matki i uwaga, żeby pozmieniać niezbyt poprawne słownictwo kolegów Mikołajka (głupek itd). Zawsze staram się tłumaczyć starszej, że nikt nie jest głupi tylko może czegoś nie rozumie i trzeba mu wytłumaczyć i że nie wolno mówić że ktoś jest głupi, a tu nagle Mikołajek i koledzy jak mówią.
No i zaczną się recenzje :)

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ostatki Wakacyne

Ostatnie dni wakacji. Trzeba przygotować się do żłobka i do przedszkola. O ile żłobek to mały "pikuś", tak do przedszkola trzeba przygotować wyprawkę.
Co zawiera wyprawka? Matka nie do końca wie, choć chciałaby niezmiernie, bo kuszą teraz promocje szkolne.
Dla dzieci wydałabym każdy grosz, aby zapewnić im rozrywkę, zabawę i żeby rozwijały swoje pasje. Niestety wszystko kosztuje. Kombinuję dalej... staram się pomagać Panią w przedszkolu i dostarczać jakiekolwiek materiały żeby wyczarowały z dziećmi coś z niczego.
Jak tylko dorwę listę wyprawki to umieszczę.
Ojjj marzy mi się taki zestaw ASTRA dla każdego dziecka w przedszkolu lub przynajmniej taki większy zestaw (jeden na stolik).
 Dzieciaki miałyby radochę, a rodzice spokój że każde dzieciątko ma to samo więc nie ma zazdrości o prestiż narzędzi pracy :)

piątek, 2 sierpnia 2013

W czasie deszczu dzieci się nudzą... a w upały...

W upalne dni kombinujemy co by tu robić żeby się nie upiec. Młode są za małe na wycieczki rowerowe. Zresztą Tato to człowiek raczej stały w swej aktywności, woli jazdę samochodem od roweru.
Budżet wakacyjny wykorzystany do maksimum.
Pomimo mieszkania w domu jednorodzinnym (raczej wielorodzinnym) wolę wracać na stare śmieci czyli do rodziców na blokowisko. Tam czuję, że miasto tętni życiem. Plac zabaw pod nosem, pełno dzieciarni i matek. Dla każdego coś dobrego…dzieci zawsze znajdą sobie jakąś grupkę i wspólną zabawę a matka może pogadać z innymi ludźmi starszymi niż dzieci. Zmiana towarzystwa jest wręcz wskazana.  Matce nie odbija w dziecinności, dzieci się wytyrają.
Biorąc pod uwagę budżet, pozostają wakacje w mieście no i działka dziadka i babci. Dla mnie działka super sprawa. Trawa, ogrodzenie, drzewa, jedzenia na krzakach i drzewach, tu skubniesz tu ugryziesz i można żyć dalej.
Pozostaje nasz niezawodny Dunajec i zabawa na 102 dla dzieci … wrzucanie kamyków do wody. Z perspektywy czasu patrząc…jeju co w tym fajnego tak stać i rzucać kamykami. Cofając się jednak wstecz myślami….ale to była super zabawa. I choć rzeka czystością nie grzeszy to jednak nasza ta rzeka. Tyle żeby jeszcze ludziska nie śmiecili i nie brudzili i byłoby pięknie, ale to tyczy się nie tylko rzeki, ale plaż i innych.
Życzę wszystkim kreatywnego weekendu J

poniedziałek, 29 lipca 2013

Początki bywaja trudne :)



Ojjj długo mnie tu nie było. Tłumaczenie... zwalić na dzieci czy przyjąć to na klatę ? Nie no, przyjmę to z godnością. Tak to moja wina, a raczej lenia, który ze mną siedzi i towarzyszy mi każdego dnia.
Chwaliłam się już, że poradziłam sobie z akcjami histerii mojego starczego dziecka, a tu zonk, niespodzianka. Jedynie pocieszam się artykułami i forami, które znalazłam w sieci że to u dzieci normalne i przejdzie.
Według wszelakich pomocy sieciowych: Rodzice dzielą się na dwa rodzaje: tych, których dzieci mają czasem napady histerii i tych, którzy się do tego nie przyznają.
Ja, choć nie z dumą to przyznaję się do tego, że moje dziecko ma napady histerii, że to nie jest fajne i że nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję totalną bezsilność widząc moje dziecko „w akcji”. Baaa…. wczoraj powiedziałam to mojemu dziecku. Tak, przyznałam się przed swoim dzieckiem, że nie wiem jak mu pomóc i żeby mi pomogła, żeby powiedziała co się dzieje to spróbuję. Powiedziała, że nie wie dlaczego tak robi i nie wie co mi powiedzieć. Moja starsza córka jest (na mój gust) bardzo rozwinięta jak na swój wiek. Mam wrażenie, że czasami przeżywa emocje razy 2 (co najmniej). Mam dziwne wrażenie, że zdziwiła się w tej całej sytuacji gdy jej powiedziałam, że chce jej pomóc tylko nie wiem jak, bo wtedy na moment się zatrzymała, porozmawiała. Padła…poszliśmy spać. Przed własną córką przyznałam się, że nie boję się jej zachowania, boję się swojej reakcji, że popełnię gdzieś błąd. Tłumaczyłam, pytałam, że nigdy nie podniosłam na nią ręki, nigdy nawet nie dostała klapsa, więc skąd u niej takie zachowanie ?
Dziś rano jakby niby nic wstała uśmiechnięta i tuli się od rana. Oczywiście serce matki przytulało jak płakała a rozpłynęło się jak się przytuliła. Łzy w oczach, szybkie poprawy w makijażu i  ….. ojej jak ja ją kocham.

Żeby nie było....oczywiście zastosowałam się do mojego wcześniej wypróbowanego sposobu unieruchomienia w przytuleniu, ale widząc, że to nic nie daje poddałam się i stosowałam metodę tłumaczenia.
Czytając dziś artukuł Zwierciadlo.pl już na spokojnie  mogę stwierdzić, że za wcześnie się poddałam. trzeba trzymać do momentu uspokojenia. Matka bije się w pierś i  postanawia poprawę.

wtorek, 21 maja 2013

Dobry początek….



Wydawać by się mogło, że nie ma dobrych i złych początków. Zawsze jest jakiś, ale ważne żeby zacząć.

Jestem młodą mamą (punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) dwóch cudownych dziewczynek. Nie będę tu opisywać jak cudowne jest macierzyństwo, ale postaram się opisać jak przetrwać na poligonie życia i sprawić, żeby nikomu nic się nie stało. Idąc za opisem bloga: Nie jestem pedagogiem, psychologiem ani zaklinaczką dzieci… jestem matką, która metodą prób i błędów próbuje wychować życie, które dała, hmm baaa …nawet dwa życia.


Dlaczego „ w opałach”? Wytłumaczenie jest proste:

Mama w opałach, czyli frustracje mamy dwójki dzieci - jak nie czuć się osaczoną.
Zakupy ubraniowe, czyli zabawa w czarodziejkę- jak kupić parę ciuchów dziecięcych, a wyczarować z tego masę zestawów.
Walka z nudą, czyli ocena gier dla dziecka i nasz wpływ na ich rozwój.
Zrób to sam czyli jak zrobić coś z niczego.

poniedziałek, 20 maja 2013

Wózki - zmora rodzica

Już jutro startuję z nową serią postów. Tak, tak, serią...... trochę wózków przejechałam i mam na ich temat wyrobione zdanie :)

wtorek, 14 maja 2013

Leżaczek Astral - Testero - Caretero

Słów kilka o leżaczku Astral:



Składanie:

Prosty w obsłudze. Nie potrzeba instrukcji obsługi, aby złożyć leżaczek. Po złożeniu zajmuje bardzo mało miejsca. Do jego złożenia nie potrzeba śrubokrętów ani innych wynalazków, wystarczy kilka kliknięć. Doskonały w podróż.

Regulacja:

Osobna regulacja do podnóżka i oparcia. Można ustawić różne pozycje, gdy dziecko śpi a inną, gdy woli jednak poobserwować otoczenie.

Wygoda dla dziecka:

W leżaczku zastosowane miłe w dotyku materiały, szeroki leżaczek. Leżaczek solidnie wykonany, nie posiada widocznych miejsc, które groziłyby dziecku do przecięciem, stłuczeniem lub innym uszkodzeniem ciała.

Wygoda dla matki:

Szybka obsługa i demontaż pozwala na przepranie leżaczka i utrzymanie go w czystości. Szelki umiejscowione po bokach doskonale sprawdzają się w momencie przenoszenia dziecka w inne miejsce. Można nie budząc dziecka (o zgrozo! Nie!!!) przenieść bezinwazyjnie dziecko.

Zabawki:

Miłe w dotyku, na rzepach, co pozwala na szybkie wypranie nawet w pralce. Przykuwają uwagę dziecka a to przecież jest najważniejsze. Przynajmniej jedna zabawka mogłaby piszczeć lub dzwonić lub wydzielać inne odgłosy, lub choćby mogłyby być uszyte z różnych materiałów, ale ogólnie nie są złe i zaciekawiły moje dziecko.

Funkcja kołysania:

Blokada znajduje się na tyłach leżaczka. Moim zdaniem powinna być też blokada przed kołysaniem w przodzie. Bardziej wiercące się dziecko ( a do takich należy moje) kombinuje, żeby tylko przechylić się do przodu. Dla standardowego dziecka leżaczek w tej kwestii spełnia swoją funkcję.

Żałuje, że nie dostałam do testowania tego leżaczka momencie narodzin mojego dziecka. Astral jest super dla niemowlaczków, dla których najlepszą i najwygodniejszą pozycja jest leżenie. Matka ma dziecko na oku, a dziecko pełne miłości patrzy na matkę.




poniedziałek, 6 maja 2013

testero - leżaczek bujaczek

No i wystartowaliśmy z  testowaniem ....
Przyjechał do nas kurier, przywiózł niezbyt wielkie i niezbyt ciężkie pudło...płaskie - ojjj nie wyglądało to matce na leżaczek - a jednak. Po otwarciu zaskoczenie. Super leżaczek nie trzeba skręcać, nie musiałam kombinować jak to się rozkłada. Nie potrzebowałam nawet instrukcji obsługo. Matka wyjęła i rozłożyła, wsadziła dziecko i cieszyła się, że dziecko szczęśliwe.

czwartek, 25 kwietnia 2013

O żłobkach słów kilka

Sprawa zwiększenia liczby miejsc w żłobkach jest jasna i nie podlega dyskusji. Dziwi mnie fakt, że są miasta w których nie ma żłobków publicznych. To nie wynalazek XXI wieku a sprawdza się od lat jako dzienna opieka nad najmniejszymi obywatelami Polski.
Żłobków jest mało...  o wiele za mało.
Na początku naszej przygody ze żłobkiem spotykałam się z opiniami negatywnymi o sobie samej, że oddaje tam dziecko to dziś jestem pewna że lepszej opieki nie mogłam sobie wyobrazić. Oczywiście negatywne słowa były kierowane także w kierunku samego żłobka, jak to tam źle jest i niedobrze, że to przytułek i przechowalnia dzieci.
Jeszcze 3 lata temu żłobki nie były tak popularne jak dziś.Większość mam z którymi rozmawiałam była przeciwna oddaniu dziecka do tego typu placówki. Z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że dziecku nie dzieje się tam krzywda, a rozwój i praca nad maluchem nie ma sobie równych.
Coraz więcej rodziców (głównie mam bo jednak w większości to one zajmują się dziećmi) decyduje się na powrót do pracy zaraz po skończeniu urlopu macierzyńskiego, wtedy stoją przed decyzją „co dalej?”. Czasy jakie są każdy wie i to raczej rynek pracy określa kierunek wyboru praca i żłobek czy urlop wychowawczy i opieka nad dzieckiem. Żłobki prywatne swoją ceną za 8-godzinną opiekę proponują zaporowe ceny, na które nie każdy może sobie pozwolić. Żłobki państwowe swoim poziomem nie odbiegają od tych prywatnych. Porównując z prywatnymi jednostakmi gdzie często korzysta się z cateringu mogę powiedzieć: Chwała żłobkom za kuchnię domową i posiłki dostosowane do potrzeb maluchów.
W ostatnim czasie bardzo nagłaśnia się sprawę dwóch żłobków, które w negatywny sposób wpłynęły na opinie publiczną o żłobkach. W jednym dzieci były kneblowane, w drugim matretowane psychicznie i fizycznie. Jednak dla równowagi..... dlaczego nikt nie mówi o dobrych żłobkach, o jego cudownych stronach i opiece jaką oferują. Dlaczego dwa żłobki mają rzucać cień na pozostałe ?

czwartek, 18 kwietnia 2013

Testero - Caretero

Dzięki uprzejmości firmy CARETERO już w tym tygodniu zostanie przesłany do mnie leżaczek tej firmy do testowania. Firma Caretero uruchomiła program Testero http://www.caretero.pl/290_Testero.html, dzięki któremu będę mogła podzielić się z Wami opinią na temat wybranego przez firmę produktu.
Czekajcie na zdjęcia i opinie - pojawią się na pewno.
Program sam w sobie moim zdaniem jest pomysłem rewelacyjnym. Kto jak nie my matki wiemy co potrzeba naszym dzieciom i co sie sprawdza w codziennym użytkowaniu. Z racji, iż mój młodszy bąk ma już sobie troszkę miesięcy testowanie będzie bardzo intensywne :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Nie tylko dla mnie było to przeżycie.


Starsza Córa przeszła przez okres pojawienia się siostry bardzo książkowo. Heh cóż za piękne pojęcie „książkowo”. Były złości, histerie, było próbowanie możliwości małej istoty, próbowanie mnie i taty. Co to były za chwile.....? Na zewnątrz twarda, wewnątrz rozdarta. Według zaleceń poradników angażowałam ją w większość akcji pielęgnacyjno-opiekuńczych nad młodszą, ale to było za mało, chciała mieć mamę na wyłączność tak jak przez poprzednie 3 lata. Siostrę kochała, przytulała, całowała i wygłupiała się z nią, ale troszkę pod skórą traktowała ją jak intruza, który zabrał jej mamę. Gdy młodsza płakała, Starsza nie wiadomo dlaczego też zaczynała płakać, gdy kąpana była młodsza, starsza chciała się bawić  gdy usypiana była młodsza, starsza w tym czasie zaczynała się głośno bawić, śpiewać. Starsza w pewnym momencie znalazła sobie zastępstwo. Gdy zaczynało się „gorąco” i nikt nie zwracał na nią uwagi stwierdziła, że ona chce iść do babci. I nie mam nic przeciwko temu, ale mądra matka przeanalizowała. Doszłam do wniosku, że jeśli ją za każdym razem będę oddawać do babci to w końcu ona naprawdę będzie mnie traktować jak gorsze zło i za każdym razem gdy ja jej na coś nie pozwolę to pójdzie po pomoc do babci. Ojej … na to matka pozwolić sobie nie mogła. Nie po to przez trzy lata nad nią pracowałam, żeby teraz to stracić. Wszystko zmieniło się gdy wykrzesałam z siebie ostatki sił, żeby podzielić siebie na pół (dla siebie póki co nie zostało nic). Starałam się z nią spędzać jak najwięcej czasu. Wymyślałam zabawy, ale za każdym razem szybko się nudziła. Potrzebowałam czegoś więcej…wtedy właśnie pojawiły się teczki Wydawnictwa Olesiejuk. Cudowne i nadzwyczajnie proste zajęcie czasu małego człowieczka. Moje ochy i achy są uzasadnione.... wszystko minęło. Nie ma akcji złości ani bezsensownego krzątania się i marudzenia... jest zajęcie .... i to nie byle jakie.

niedziela, 31 marca 2013

Wiwa Olesiejuk !!!

Wiwa Olesiejuk !!!

W ponure, szare, bure i zimne popołudnia trzeba zająć czymś dziecko, żeby:
1. Rozwijało się prawidłowo, 
2. Miało spożytkowany czas na coś lepszego niż nuda, 
3.Zaczęło wreszcie rysować,
4. Odkryło swoje talenty :).

Z pomocą przyszedł Olesiejuk i jego wydawnictwo. Teczka z pracami plastycznymi dla 3-latka „Teczka 3-latka. Zgaduję, rysuję, maluję” to ... cudowne rozwiązanie !!! Moje dziecko nie cierpi, nie znosi i nie ma cierpliwości do rysowania. W tej teczce możliwości jest całe mnóstwo. Szybki wypad matki do papierniczego po: kredki woskowe, pastele, farby, klej, papier kolorowy, bibułę, plastelinę i można przystępować do dzieła. W teczce znajdują się cztery zeszyty z podziałem na pory roku. Każda pora roku składa się z kilkudziesięciu stron zadaniowych polegających na wyklejaniu, kolorowaniu i malowaniu. Nie ma konieczności używania nożyczek, wszystkie instrukcje ograniczają się do ewentualnego urywania kawałków papieru kolorowego lub bibuły i naklejanie jej w tej postaci. Córa siedzi i rysuje, targa, wykleja, maluje i lepi z plasteliny istne cudo.

Po przerobieniu książeczki z ZIMĄ starsza córka pięknie już koloruje, maluje, wycia i nakleja. Jakby mogła to siedziałaby nad tymi pracami godzinami. Każda teczka dostosowana jest tematycznie do pory roku, więc dziecko uczy się je rozpoznawać i porównywać. 

Na górze każdej kartki znajduje się instrukcja co dziecko powinno zrobić i czego się przy tym uczy.
Teczka super rozwija. Moim zdaniem jest dużo lepsza niż inne książeczki typu "narysuj kółeczko idąc za kropeczkami". Pozwala dziecku rozwinąć wyobraźnię i działać. Uczy małej motoryki, rozwija koordynację wzrokowo-ruchową, posługiwanie się pojęciami (nad,pod,obok, mały, duży), posługiwanie się kolorami oraz wiele, wiele innych.
Z czystym sumieniem mogę szczerze polecić Wam tę pozycję w Wydawnictwie Olesiejuk.

piątek, 29 marca 2013

Viva Olesiejuk !!!

Jeszcze dziś zamieszczę recencję pierwszej książki wydawnictwa Olesiejuk. Książka to może za dużo powiedziane, a może za mało. Generalnie zabawa z dzieckiem rewelacyjna i rozwija zdolności manualne.
http://www.edziecko.pl/edziecko/0,129233,12646967.html Można oddać głos na swoje ulubione książki i nie tylko.

poniedziałek, 25 marca 2013

Matka multipak

Matka pracująca .... na dwóch etatach. Ostatnio dowiedziałam się, że kobieta idealna to matka, żona i kochanka w jednym. Ja do tego dodałabym jeszcze podział matki na: plastyk, kreator zabaw, muzyk, polonista, matematyk, wuefista, klaun.... i wiele wiele innych. Ile to oblicz ma matczyne lico :) W niedługim czasie matka umieści swoich kilka pomysłów na spędzanie wolnego czasu. Wolny czas w definicji matki to czas spędzony z dziećmi i w zupełności im poświęcony. Matka ma się rozumieć nie narzeka. Matka cieszy się, że dzieci mądre i rozwijają się w odpowiednim tempie. Swoją drogą... zaczyna mnie cieszyć wszystko co robię handmade.

poniedziałek, 18 marca 2013

refleksyjnie o planowaniu


Pojawienie się drugiego dziecka w naszym domu było pięknym i zaplanowanym wydarzeniem. Wszystko chciałam mieć zaplanowane wszystko do porodu na ostatni guzik. Musiałam wiedzieć, że jak się już „zacznie” będę miała z kim zostawić Starszą Córę, chciałam mieć przy sobie bliską mi osobę, która musiała być w tym czasie pod telefonem. Ojj zmartwień co nie miara. Do końca jeździłam samochodem, bo przecież mieszkam w niedużej miejscowości gdzie do szpitala w najgorszym przypadku jechałabym 10 min. No to teraz cała prawda. Młodsza Córa stwierdziła, że chce już na ten świat w nocy, więc nie musiałam się martwić gdzie nagle oddelegować Starszą Córę, przyszła do niej babcia. Mąż na miejscu, więc kolejny problem z głowy. Dobrze, że noc, bo nie złapało mnie w samochodzie. O ile pierwszy poród trochę sobie trwał, tak drugi trwał całe 45 min i nie wiem czy nie urodziłabym w samochodzie szukając miejsca do parkowania pod szpitalem. Także dziewczyny do końca aktywne, ale z umiarem.

czwartek, 14 marca 2013

„Czy dusza kobiety musi umrzeć…”


Pewnie spora część osób oglądała film „Mama w opałach” w reżyserii: Katherine Dieckmann, z Uma Thurman i Anthony Edwards gdzie mama dwójki dzieci próbuje opisać, czym jest dla niej macierzyństwo. W filmie to właśnie kobieta jest głównym dowodzącym i wszystko wie najlepiej, nad wszystkim panuje, na wszystko zna odpowiedź. Czy to nie przypomina rzeczywistości … może każda z nas gra w jakimś filmie gdzie tylko Reżyser tam u góry zna scenariusz na kolejny dzień i jest w stanie zaskoczyć nas swoją wyobraźnią?

„Czy dusza kobiety musi umrzeć tylko, dlatego, że została matką?”

To właśnie ten film przekonał mnie, że niema idealnej matki. Każda z nas ma słabsze dni, gdy najchętniej znikłaby, aby zyskać 5 minut dla siebie, uciec od codzienności i rutyny. Zawsze jednak odpędzamy te myśli wiedząc, że nikt tak jak my nie potrafi uchronić dziecka od „zła” czyhającego za rogiem.

Bycie rodzicem to najtrudniejsza i najbardziej odpowiedzialna praca naszego życia. Wykształcenie pewnych zachowań u dziecka jest mozolną i ciężką pracą nie tylko nad dzieckiem, ale głównie są to ćwiczenia i próba naszego charakteru. Rozmowy matka-dziecko nie powstydziłby się najlepszy negocjator. Jak już wspomniałam wcześniej: nie jestem pedagogiem, psychologiem ani zaklinaczką dzieci, też popełniam błędy, za które później płacę, ale wykorzystuję swoją własną szansę na wychowanie dziecka na wartościowego człowieka. Doceniam wszelkie rady, sugestie, ale wykorzystuję tylko te, które uważam za cenne.

Zastanawiasz się czy pracuję???
Ooooo tak, jestem MAMĄ.
To sprawia, że jestem zarówno:
budzikiem, kucharką, sprzątaczką,
 kelnerką, lekarzem, nianią,
pielęgniarką, stróżem, fotografem,
doradcą, szoferem, studentką,
organizatorką przyjęć, osobistym asystentem,
 księgową, pocieszycielką, bankomatem,
nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone, kiedy jestem chora.
 Pracuję dzień i noc.
Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia.
Dzięki temu wiem, że nie istnieje bardziej odpowiedzialne i satysfakcjonujące zajęcie niż wychowanie własnego dziecka na dobrego człowieka.

Oprócz etatu stałego MAMA mam też pełen etat pracy. Czyżbym była na dwóch etatach? A przynajmniej już niedługo, gdy do pracy wrócę.