W upalne dni kombinujemy co by tu robić żeby się nie upiec. Młode są za małe
na wycieczki rowerowe. Zresztą Tato to człowiek raczej stały w swej aktywności,
woli jazdę samochodem od roweru.
Budżet wakacyjny wykorzystany do maksimum.
Pomimo mieszkania w domu jednorodzinnym (raczej wielorodzinnym) wolę wracać
na stare śmieci czyli do rodziców na blokowisko. Tam czuję, że miasto tętni
życiem. Plac zabaw pod nosem, pełno dzieciarni i matek. Dla każdego coś dobrego…dzieci
zawsze znajdą sobie jakąś grupkę i wspólną zabawę a matka może pogadać z innymi
ludźmi starszymi niż dzieci. Zmiana towarzystwa jest wręcz wskazana. Matce nie odbija w dziecinności, dzieci się
wytyrają.
Biorąc pod uwagę budżet, pozostają wakacje w mieście no i działka dziadka i
babci. Dla mnie działka super sprawa. Trawa, ogrodzenie, drzewa, jedzenia na
krzakach i drzewach, tu skubniesz tu ugryziesz i można żyć dalej.
Pozostaje nasz niezawodny Dunajec i zabawa na 102 dla dzieci … wrzucanie
kamyków do wody. Z perspektywy czasu patrząc…jeju co w tym fajnego tak stać i
rzucać kamykami. Cofając się jednak wstecz myślami….ale to była super zabawa. I
choć rzeka czystością nie grzeszy to jednak nasza ta rzeka. Tyle żeby jeszcze
ludziska nie śmiecili i nie brudzili i byłoby pięknie, ale to tyczy się nie
tylko rzeki, ale plaż i innych.
Życzę wszystkim kreatywnego weekendu J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz