Pojawienie się drugiego dziecka w naszym domu było pięknym i
zaplanowanym wydarzeniem. Wszystko chciałam mieć zaplanowane wszystko do porodu
na ostatni guzik. Musiałam wiedzieć, że jak się już „zacznie” będę miała z kim
zostawić Starszą Córę, chciałam mieć przy sobie bliską mi osobę, która musiała
być w tym czasie pod telefonem. Ojj zmartwień co nie miara. Do końca jeździłam samochodem,
bo przecież mieszkam w niedużej miejscowości gdzie do szpitala w najgorszym
przypadku jechałabym 10 min. No to teraz cała prawda. Młodsza Córa stwierdziła,
że chce już na ten świat w nocy, więc nie musiałam się martwić gdzie nagle
oddelegować Starszą Córę, przyszła do niej babcia. Mąż na miejscu, więc kolejny
problem z głowy. Dobrze, że noc, bo nie złapało mnie w samochodzie. O ile
pierwszy poród trochę sobie trwał, tak drugi trwał całe 45 min i nie wiem czy
nie urodziłabym w samochodzie szukając miejsca do parkowania pod szpitalem. Także
dziewczyny do końca aktywne, ale z umiarem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz